Czerwone Wierchy - przejście od Kasprowego Wierchu aż po Ciemniak

Proponujemy przejście granią Tatr Zachodnich (Czerwone Wierchy) z Kasprowego Wierchu aż po Ciemniak. Stopień trudności niewielki, nie biorąc pod uwagę dystansu, który można w każdej chwili skrócić. Szlak widokowo wspaniały. Warunek - pogoda, widzialność tzw. „lampa”, czyli bezchmurnie.

Początek i koniec szlaku:
Początek szlaku: Parking w Kuźnicach. Koniec szlaku: Kiry, wylot Doliny Kościeliskiej.


Przebieg trasy:

Kuźnice – Kasprowy Wierch, wjazd kolejką linową, Kasprowy Wierch – Przełęcz pod Kopą Kondracką, szlak czerwony – 1 ⅔  godz., Przełęcz pod Kopą Kondracką – Kopa Kondracka, szlak czerwony – ½  godz., Kopa Kondracka – Małołączniak, szlak czerwony – ⅔ godz., Małołączniak – Krzesanica – Ciemniak, szlak czerwony – ⅔ godz., Ciemniak – Chuda Przełączka, szlak czerwony – ⅓ godz., Chuda Przełączka – Dolina Kościeliska – Kiry,  szlak czerwony, dalej droga bita – 2 ⅓ godz.


Czas przejścia bez dojazdów i odpoczynków – 6 ⅓ godz.



Zaczynamy w Kuźnicach.
Mimo, że trasa nie jest długa zarówno pod względem dystansu jak i czasu przejścia, zalecamy wjazd na Kasprowy Wierch jednym z pierwszych kursów kolejki. Po pierwsze ominiemy tłumy turystów, po drugie będziemy mieli znacznie więcej czasu na podziwianie widoków podczas pobytu na grani Tatr Zachodnich.

Rozkład jazdy kolejki poniżej:
http://www.pkl.pl/post/kasprowy-wierch/atrakcje/ko...

Cennik biletów:
http://www.pkl.pl/kasprowy-wierch/cennik.html

Wjeżdżamy na Kasprowy Wierch. Po wyjściu ze stacji kolejki kierujemy się na szczyt gdzie znajduje się obserwatorium meteorologiczne. Tam też jest najlepszy punkt widokowy. Ze względu na położenie Kasprowego Wierchu, panorama stąd jest bardzo rozległa we wszystkich kierunkach. 

    

Mając do dyspozycji więcej czasu, warto poznać rejon Kasprowego Wierchu. Można przejść się na Suchą Przełęcz, a nawet na pobliski Beskid – pierwszy „dwutysięcznik”, skąd widoki są jeszcze piękniejsze.

     

Właściwy szlak w kierunku Czerwonych Wierchów zaczynamy nieopodal budynku obserwatorium gdzie znajduje się górski drogowskaz. Stąd też widać początkowy przebieg naszej trasy. Wspaniale prezentuje się Giewont. 

    

Schodzimy w dół na wyraźnie wydeptany szlak. Pierwszy odcinek szlaku to przejście granią nad Doliną Bystrej. Przez najbliższe 1 2/3h drogi nie będzie możliwości wcześniejszego zejścia ze szlaku. Warto o tym pamiętać. Ponadto w przypadku złej widoczności (mgła, niskie chmury) trzymajmy się tylko i wyłącznie tej ścieżki. Po obu stronach grani są miejsca, w których występują bardzo urwiste zbocza. Orientację w ternie ułatwią nam słupki graniczne. Szlak od Kasprowego Wierchu do Ciemniaka prowadzi wzdłuż granicy, w większości po południowej, słowackiej stronie. Wygodnym, nazwijmy to chodnikiem idziemy na zachód. Za nami oddala się piękna panorama Tatr Wysokich i Kasprowego Wierchu. Ścieżka prowadzi miejscami samą granią, miejscami jej południową i północną stroną. Po południowej, słowackiej stronie wspaniale prezentuje się Cicha Dolina (Tichá dolina). Po północnej Dolina Goryczkowa.

     

Skalna grań, po której idziemy nazywana jest Granią Goryczkowych Czub. Ponieważ na tym odcinku brak jest jakichkolwiek tablic informacyjnych nie będziemy się silić opisem poszczególnych wierzchołków, są od tego profesjonalne przewodniki. My skupimy się tu na widokach i miejscach gdzie trzeba zachować ostrożność. Jest takie jedno miejsce przy Goryczkowej Czubie gdzie wymagane jest użycie rąk i w razie mokrej i śliskiej skały trzeba uważać - o upadek tu nie trudno.

Dalej szlak jest bardziej łagodny, wychodzimy w rejon grani i po niej zmierzamy dalej do celu. Po prawej stronie otwiera się nam widok na Dolinę Kondratową z Giewontem w tle. Panorama ta robi wrażenie. W dole na Hali Kondratowej można dostrzec schronisko. Za nami pięknie się prezentuje dotychczas przemierzony szlak.
Poruszając się po grani, zwłaszcza letnią porą trzeba uważać na występujące burze. Zdarzały się przypadki, że piorun raził tu turystów. Pamiętajmy, że miejscami to my jesteśmy najwyższym punktem w tym miejscu.

     

Po ponad 1 ½ godz. dochodzimy do Przełęczy pod Kopą Kondracką (Kondradské sedlo) skąd rozpoczniemy krok po kroku zdobywanie poszczególnych wierzchołków Czerwonych Wierchów. Przełęcz znajduje się na wysokości 1863 m n.p.m.
Z przełęczy na północ prowadzi zielony szlak do Doliny Kondratowej, którym możemy zejść do schroniska na Hali Kondratowej – 1 godz. i dalej do Kuźnic – szlak niebieski – 1 godz. Najczęściej szlakiem tym z Kuźnic wychodzą tu turyści by zacząć swą przygodę z Czerwonymi Wierchami. Idąc tędy w czerwcu 2004, strażnik TPN w naszej obecności zamykał ten szlak w obu kierunkach ze względy na fakt, że w jego pobliżu czasowo przebywała niedźwiedzia rodzina. W trosce o bezpieczeństwo turystów oraz spokój prawowitych mieszkańców Tatr, przez dłuższy czas ten szlak był zamknięty.

Przełęcz pod Kopą Kondracką była znana od dawien dawna. Wiódł nią na słowacką stronę do Doliny Cichej znakowany szlak turystyczny. Przed I wojną światową znajdował się tu schron turystyczny. Wiódł tędy historyczny szlak z Podhala na Liptów. Podczas II wojny światowej tędy przechodzili tatrzańscy kurierzy. Obecnie szlak na południe został zamknięty - po słowackiej stronie jest ścisły rezerwat.
Tylko od polskiej strony można przejść grań Czerwonych Wierchów.

    

Kierujemy się zgodnie z tablicą, która wskazuje kierunek Ciemniak. W dalszym ciągu idziemy w kierunku zachodnim. Przed nami pół godziny podejścia na pierwszy od wschodu szczyt Czerwonych Wierchów – Kopę Kondracką. Idąc po grani pamiętajmy wciąż o warunkach atmosferycznych. W przypadku załamania się pogody, spadku widzialności trzymajmy się znaków. Późną wiosną czy wczesnym latem może tu jeszcze zalegać ścieg, stąd należy zachować jeszcze większą uwagę. Słupki graniczne – orientacja. 

Gdy brak jest widoczności szlaku (słupki pod śniegiem) dajmy sobie spokój z wycieczką, to już zimowa wyprawa taternicka. W rejonie Czerwonych Wierchów, aż trudno uwierzyć, ale było mnóstwo wypadków pobłądzenia, które często kończyły się tragicznie. Każdego roku TOPR ma wiele wezwań w ten właśnie rejon. Pierwszy udokumentowany wypadek miał miejsce w 1912 roku. (Polecamy lekturę: Michał Jagiełło „Wołanie w górach, wypadki i akcje ratownicze w Tatrach”, wyd. Iskry, Warszawa 2012).
Jesteśmy na Kopie Kondrackiej (Kondratova kopa) – 2005 m n.p.m.

     

Z Kopy Kondrackiej, na północ prowadzi żółty szlak, którym możemy zejść na Przełęcz Kondracką – ½ godz., skąd istnieją możliwości wejście na Giewont, szlak niebieski – ¾ godz. lub zejście na Halę Kondratową do schroniska, szlak niebieski – ¾ godz. i dalej do Kuźnic, szlak niebieski – 1 godz. Można również z Przełęczy Kondrackiej zejść do Doliny Małej Łąki i dalej do Zakopanego, szlak żółty – 2 ¼ godz.

My trzymamy się dalej naszego planu, a więc czerwony szlak i zdobywanie kolejnego szczytu. Mimo, że przed nami 40 minut marszu to nawet nie obejrzycie się jak to szybko minie. To za sprawą widoków, w którą stronę nie spojrzeć to wciąż tak samo pięknie. Warto w tym miejscu dodać, że nazwa Czerwone Wierchy pochodzi od rośliny rosnącej na skałach krystalicznych i rudziejącej już w środku lata.

Dochodzimy do drugiego od wschodu szczytu Czerwonych Wierchów Małołączniaka (Malolúčniak) – 2015 m n.p.m. Wspaniała panorama na Tatry Wysokie. Po prawej wciąż masyw Giewontu. W prawo (na północ) niebieskim szlakiem możemy zejść do Doliny Litworowej na Przysłup Miętusi – 2 ¼ godz., skrzyżowanie ze Ścieżką nad Reglami, skąd w kierunku Doliny Małej Łąki (na wschód) lub Doliny Kościeliskiej (na zachód) prowadzi czarny szlak. Wspomniany szlak niebieski Doliną Litworową należy do najciekawszych szlaków prowadzących na Czerwone Wierchy, a najmniej popularnych. W jednym miejscu znajduje się odcinek o znacznym stopniu trudności, ubezpieczony łańcuchami.

Idziemy dalej w górę i po kolejnych 20 minutach dochodzimy do Krzesanicy (Kresanica) – 2122 m n.p.m.. Jest to najwyższy szczyt nie tylko Czerwonych Wierchów ale najwyższy w Polsce szczyt wapienny. Jako, że najwyższy to i panorama stąd najbardziej rozległa. Zdaniem Mieczysława Świerza „należy do najwspanialszych panoram szczytowych w Tatrach Zachodnich”.

     

Ze szczytu schodzimy w dół na małą przełączkę. Po przejściu paru minut za nami odsłania się widok Krzesanicy i dopiero stąd widać to, czemu zawdzięcza swą nazwę. Od północnego zachodu wcina się w masyw szczytu Dolinka Mułowa, piękny kocioł polodowcowy otoczony 100-200 metrowymi ścianami. Górale nazywają takie skały „krzesanymi” lub „skrzesanymi” stąd nazwa szczytu. Warto w tym miejscu zwrócić uwagę na fakt, że Czerwone Wierchy to również niezliczona ilość jaskiń. Tylko w Krzesanicy, po słowackiej stronie odkryto ich ok. 50, najgłębsze z nich mają ponad 160 m.

    

Przed nami podejście na ostatni szczyt Czerwonych Wierchów licząc od wschodu. Wchodzimy na Ciemniak (Temniak) – 2096 m n.p.m. Tutaj kończy się nasza graniowa eskapada. Wciąż podziwiamy piękne panoramy. Na wschodzie już w oddali Tatry Wysokie, wciąż jednak możemy je rozpoznać i nazwać szczyty po imieniu. Na zachodzie Tatry Zachodnie Polskie i Słowackie. Wśród nich najbardziej dadzą się rozpoznać Kominiarski Wierch oraz Bystra – najwyższy szczyt Tatr Zachodnich leżący po słowackiej stronie. Obecnie po wejściu w życie układu z Schengen możemy go łatwo zdobyć od polskiej strony.
Ponieważ przed nami już tylko zejście w dół do Doliny Kościeliskiej warto spędzić tu jeszcze trochę czasu by „zatrzymać” krajobraz w obiektywie aparatu.

Z Ciemniaka schodzimy na północ. Trzymamy się wciąż czerwonego szlaku. W 20 minut schodzimy na Chudą Przełączkę – 1853 m n.p.m.. Stąd można zielonym szlakiem przejść przez Dolinę Tomanową do schroniska na Hali Ornak – 2 ¼ godz. i zejść do Kir. Jednak jest to bardzo długie zejście. Dolinę Tomanową radzimy pozostawić jako oddzielny cel swoich wypraw.
Za nami szmat drogi, wciąż pod górę i z górki, taki balans robi swoje. Nic tylko odpocząć i dalej w dół. Po drodze mijamy charakterystyczną skałkę Piec. 

    

Schodzimy przez Twardy Upłaz. Zejście już nie jest tak ekscytujące jak przejście granią. Skoro jednak weszliśmy (tym razem wjechaliśmy) w górę, to musimy zejść. Zejście urozmaicają nam wciąż widoki, aż do wejścia w las. Na dole przechodzimy Miętusi Potok i wychodzimy na polankę, gdzie nasz szlak łączy się ze szlakiem czarnym - Ścieżką nad Reglami.
Idziemy dalej, wchodzimy na drogę bitą, skręcamy w prawo i w ciągu 20 minut dochodzimy do wylotu doliny Kościeliskiej, parking busów. Proponujemy jeszcze pełnoletnim turystom odwiedziny karczmy „Harnaś” gdzie serwują „krzepki” napój „Uśmiech Harnasia”.

Za nami Czerwone Wierchy i cały czerwony szlak graniowy od strony Kasprowego Wierchu. Część Tatr Zachodnich „zdeptana”. Przed nami kolejne trasy, a jest ich jeszcze sporo!


Materiały źródłowe:

1. „Bedeker tatrzański” pod redakcją Ryszarda Jakubowskiego, wyd. Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2000.

2. Michał Jagiełło „Wołanie w górach, wypadki i akcje ratownicze w Tatrach”, wyd. Iskry, Warszawa 2012.

3. Ryszard Jakubowski „Tatry – przewodnik turystyczny, część polska”, wyd. Sport i Turystyka Muza SA, Warszawa 2002.

4. Józef Nyka „Tatry Polskie - przewodnik” wyd. XX, wyd. Trawers, Latchorzew 2016.

5. „Praktyczny atlas Tatr polskich i słowackich”, 1:25 000, wyd. Zakład Kartograficzny Sygnatura, Wydawnictwo kartograficzne Polkart, Anna Siwicka, wyd. I, Warszawa-Zielona Góra-Zakopane 2005/2006.

6. „Szlaki Turystyczne Tatr Polskich” schematy z podanymi czasami przejścia, opracowanie Janusz Parchimowicz, Andrzej Stachiewicz, wyd. Nefryt, Szczecin 1998.

7. Tatry Polskie – przewodnik dla łowców krajobrazów, wyd., Agencja Wydawnicza WIT, Piwniczna Zdrój 2012.

8. Własne spostrzeżenia i doświadczenia zdobyte na szlaku.